








| Najlepsze wyniki: | ||
| 1 | ola(alexa) | 300 pkt |
| 2 | koala | 300 pkt |
| 3 | wojtek | 300 pkt |

|
Katasia: Czy macie poczucie, że poprzez kabaret tworzycie historię?
Robert Korólczyk: Każdy w swojej dziedzinie, którą uprawia tworzy historię. My tworząc kabaret w jakiś sposób jesteśmy… albo, jeżeli nawet nie jesteśmy, to na pewno kiedyś będziemy historią polskiego kabaretu. Łukasz Kaczmarczyk: Tworzymy legendę. Bartosz Demczuk: O tak, człowiek legenda. Katasia: Na czym będzie się ta legenda opierała? Robert: Na plotkach. Bartek: Już nawet teraz niektórzy mają opisy zaczerpnięte z naszych tekstów. Robert: To dobrze, to znaczy ze zapadamy w pamięć, jesteśmy cytowani. Katasia: Jaka, w waszym odczuciu, jest misja kabaretu? Robert: Zadaniem kabaretu jest szydzenie z tego, co jest głupie. A także pokazywanie tego, co na co dzień jest czarne i szare w różowych kolorach. Ludzie w ten sposób się bawią i rozluźniają swoje emocje. Łukasz: Poza tym chcemy zwracać ludziom na coś uwagę, na coś, godnego wyśmiania. Ludzie często takich rzeczy nie widzą. Bartek: Widzą, ale nie dostrzegają. Katasia: Jeżeli przyjmiemy, że kabaret jest armatą, która ma powalić publiczność żartami dużego kalibru, to jaką częścią tej armaty jest każdy z Was? Robert: Jeżeli chodzi o nasz zespół, to chyba trudno jest powiedzieć, kto jest jaką częścią armaty. To zależy od skeczu, bo każdy z nas ma tak charakterystyczną osobowość, tworzy charakterystyczne postaci. W danym skeczu możemy powiedzieć ze ktoś jest na wierzchołku, a w innym numerze, ktoś inny. Staramy się i wydaje nam się, że w zespole jesteśmy tak samo ważni, tworzymy zgrany zespół. Łukasz: Raz Robert gra lufę, raz ja gram lufę. Czasami ktoś jest kulą. Robert: Mateusz jest naszą kulą…u nogi. Bartek: W szczególności jak ma kłopoty z nogą. Robert: Czasami tez chodzi o kulach. Bartek: Teraz już rzadko, z jego nogą jest już na szczęście lepiej. Robert: Tak, jest lepiej, teraz zaczyna już nawet czasami grać lufę… Bartek: …lub lont. Katasia: Mówi się często, że kabaret opiera się na kontakcie, więzi z publicznością. Zgadzacie się z tym? I czy zawsze się to udaje? Łukasz: Tak się mówi… Robert: Mówi się tak(śmiech) Publiczność jest częścią występu i kabaret bez publiczności nie istnieje. Łukasz: Jest integralną częścią Robert: O, pięknie to ująłeś :) Także, nie istniejemy bez publiczności. Bartek: Może jakiś teatr mógłby tak funkcjonować. Robet: Ale, w kabarecie chodzi właśnie o to, żeby mieć kontakt z widownią, tym właśnie kabaret różni się od teatru. Próbowaliśmy parę razy grać bez widowni, gdzieś w garażu, u kogoś w piwnicy. Bartek: Ale nic z tego nie wyszło. Katasia: Zauważalny jest taki trend w polskim kabarecie, że publiczność jest często bardzo eksploatowana w trakcie spektakli. Czy zdarzyły się Wam w związku z tym jakieś zabawne sytuacje podczas skeczy z udziałem publiczności? Bartek: Tak bardzo dużo. Robert: Cały czas się coś dzieje niespodziewanego. Bartek: Nigdy nie wiesz, na kogo trafisz. Robert: To prawda. Okazało się, że w naszym skeczu ”Romeo i Julia”, Balkon zagrał prezydent miasta, o czym w ogóle nie mieliśmy pojęcia, albo prezes jakiejś firmy. Kiedyś wybraliśmy sobie na balkon Czecha, który zamiast piszczeć ”aaa”, robił takie śmieszne ”ojooo”. Bartek: Ubaw był po pachy. Robert: Bawiliśmy się świetnie, a publiczność jeszcze lepiej. Łukasz: Bardzo często trafiają się tacy ludzie, którzy zaczynają cos kombinować, tworzyć zadaną im postać. Trzeba wtedy ich pilnować. Katasia: nie pozwalacie im się za bardzo rozwinąć? Łukasz: musimy mieć nad nimi pewną kontrolę. Robert: Kiedyś wybraliśmy taką panią, która, mieliśmy wrażenie, że na prawdę zaraz pobije nam Mateusza(skecz Sąd). Bartek: Wiele takich śmiesznych „żon” nam się trafiało. Robert: Kilka chciało, że tak powiem, przejąć władzę. Bartek: Kiedy Mateusza nie było, zastępował go wtedy Łukasz, była taka jedna pani, która miała taki demoniczny, diabelski śmiech. Ooo, jak się wtedy wszyscy baliśmy. Robert: to jest właśnie urok skeczy z udziałem publiczności. Są one zaskakujące dla wszystkich, dla publiczności i dla nas. Katasia: takie skecze z udziałem publiczności wymagają umiejętności improwizacji, prawda? Robert: Głownie tego. Łukasz: Trzeba cały czas uważać, i być czujnym. W razie czego, trzeba przeróżnie reagować. Robert: Chodzi o to, żeby uważnie obserwować to, co się dzieje na scenie. To nie jest tak, że się odcinamy i nie zauważamy tego, co się dzieje w trakcie występu, że ktoś się przewrócił, albo coś głupiego powiedział. Aczkolwiek na głupie docinki też trzeba umieć się uodpornić. Łukasz: Nie rozkręcać „spirali nienawiści” :) Katasia: Co to znaczy ”głupie docinki”? Bartek: „Pokaż dupę!” Robert: O właśnie, wtedy się nie pokazuje :) Miałem kiedyś taką sytuację, kiedy w Olsztynie graliśmy plener, ja grałem Amerykańca i mówię” wciąż jeszcze pamiętam te słowa Andrzeja Wajdy- Litwo, ojczyzno moja…”. Pod sceną stał taki żul i zaczął krzyczeć do mnie z pretensjami” Mickiewicz, kurwa, Mickiewicz!”. Także to są właśnie takie fajne rzeczy, których nie da się przewidzieć. Łukasz: To był oczytany żul. Bartek: Albo widział film. Katasia: Czy doskwiera Wam brak kobiety w zespole? Wszyscy- zdecydowane i stanowcze „NIE!” :) Robert: Każdy z nas ma swoją cudowną kobietę w domu, więc nie brakuje nam ich w kabarecie. Wyjątkowe kobiety w kabarecie zdarzają się na prawdę rzadko. Nam się nie udało znaleźć tej wyjątkowej, wiec założyliśmy Kabaret Młodych PANÓW. Bartek: Baba nie pasowałaby do nazwy. Robert: Musiałaby się przebierać za faceta. Łukasz: Dlatego to my wolimy się przebierać za kobiety. Katasia: Dlaczego w polskim kabarecie jest tak mało kobiet? Robert: Moja obserwacja jest taka…Kobiety i panie itd…(cokolwiek jest tym „tak dalej”) chcą być nadal piękne na scenie, a w kabarecie jednak chodzi o to, żeby się wygłupić. Należy to, co jest twoją wadą, kompleksem na co dzień zamienić w kabarecie w zaletę. Na przykład, jak seplenisz, to w kabarecie nie możesz tego ukryć tylko musisz to wyeksponować, podkreślić. Jak masz odstające uszy to musisz się obciąć na łyso. Łukasz: A nie przyklepywać uszy gumką. Robert: W naturze kobiet jest chęć bycia pięknymi. Katasia: A więc kobiety nie potrafią z dystansem śmiać się z samych siebie? Robert: Dokładnie. Bartek: Marudzą, „łee to głupie, tamto też” Robert: „W tym głupio wyglądam.” Pracowaliśmy z kobietami w innych zespołach, tworząc inne kabarety i tak to wyglądało, takie mamy doświadczenia. Łukasz: I one teraz już nie grają w kabaretach. Robert: Teraz fajnie wyglądają i jest im z tym do twarzy. Bartek: Na scenie zawsze było” no weeeź nie zrobię tego” Katasia: A odpowiada Wam taka sytuacja? Czy jest to porządku, że właśnie tak wygląda skład na polskiej scenie kabaretowej? Bartek: nie no szkoda, że tak jest. Robert: Był na przykład kabaret Szum, tam były świetne dziewczyny, które były fajne, chciały bawić, a nie dobrze wyglądać. Łukasz: I tak dobrze wyglądały :) Bartek: Nawet zaproponowano im sesje do Playboya. Robert: O właśnie, ale one nie skupiały się na tym, czy wyglądają akurat seksownie, chciały śmieszyć… Bartek:...i dlatego do sesji nie doszło. Robert: Zdarzają się takie cudowne i wspaniałe dziewczyny na scenie. Na przykład Aśka Kołaczkowska z Hrabi, Kaśka ze Słuchajcie, Bartek: no właśnie dziewczyny z Szumów. Robert: Tak., Kaśka z Moralnego Łukasz: no no i Agata Młynarska!(śmiech) Robert: to są właśnie te wyjątki, i dobrze, że są, bo są zauważalne. Bartek: no i jednocześnie są to zawodowe aktorki, to widać. Katasia: Jak teraz, z perspektywy czasu oceniacie tegoroczną Pakę, a w szczególności werdykt jury? Bartek: Paka była i tyle… Robert: nie możemy być tutaj obiektywni. Ciężko oceniać coś, co sądzą inni ludzie. Katasia: Chodzi mi o to, jakie jest Wasze odczucie. No spójrzmy prawdzie w oczy- rok temu pierwsza nagroda, a w tym tylko wyróżnienie. Robert: Problem polega na tym, że już na wejściu jury powiedziało nam, że my już jesteśmy starzy, znani, popularni i po co nam to. Katasia: A to nie jest tak, że to właśnie jury jest już w pewnym sensie za stare? Robert: Prawda jest taka, że ja tez na rozmowie z jurorami musiałbym im powiedzieć, że są starzy, popularni i po co siedzą w jury. A oni mniej więcej powiedzieli nam to samo w drugą stronę. No i co…no dobra. Mają takie podejście, że my już właściwie powinniśmy teraz brać tylko reklamy proszków do prania. Bartek: Powiedzieli, że my już wszystko mamy. Robert: Tak, że my już mamy dosyć. „wy już macie wszystko, po co Wam to”. Katasia: Andrzej Poniedzielski powiedział kiedyś, że jest już stary, że jego już nic nie rozśmieszy, bo on na pakowskiej scenie widział już wszystko i bardzo trudno jest zrobić na nim wrażenie. Bartek: Ale jego nie było w tym roku w jury. Katasia: Nie było, ale moim zdaniem nazwał on wreszcie problem, jaki jest z jurorami na Pace, że są już „starzy”. Piotr: Tu nie chodzi o wiek, chodzi o to, że za długo w jury siedzą. Katasia: tak, są starzy stażem :) Robert: Oni nas oceniając, porównują nas do poprzednich programów, patrzą na nas przez pryzmat czegos, co już było. Odchodząc już od naszego tematu, oni oceniając generalnie kabarety porównują ich do historii, do tego, co było, zamiast odnaleźć to, co jest nowe, to szukają czegoś starego w tych nowych zespołach i porównują:” aa bo kieeedyś, jak dziadek opowiadał o wojnie to było fajnie, za komuny też było fajnie, jak grał ktoś tam, kiedyś tam, a teraz to nie to samo” Katasia: Może w takim razie potrzeba nowego, świeższego elementu w składzie jury? Robert: Myślę, że tak. Tak na prawdę wszyscy o tym mówili na Pace. Dla mnie wymowna była atmosfera po ogłoszeniu werdyktu. W tamtym roku, kiedy jury przeczytało werdykt był wielki szał, wielka radość, nie tylko z naszej strony, bo zdobyliśmy pierwsze miejsce, wiec było to naturalne. Ale Pamiętam także reakcje ludzi, była wielka feta, wszyscy się cieszyli. Natomiast w tym roku jury przeczytało werdykt i wszyscy się rozeszli. To też świadczy chyba o stosunku ludzi do ich decyzji. Poza tym warto też powiedzieć, że pojawił się kabaret Grabiego Marka. To było coś nowego, oryginalny typ humoru. Uważam, że był to kabaret, który powinien być wyróżniony. Ten festiwal powinien wyróżniać coś, co jest szczególne. Być może my już rzeczywiście nie zaskakiwaliśmy, ale Marek Grabie był kimś ,kto się wyróżniał, a jury go nawet nie wyróżniło. Uważam, że tu jest jakaś pomyłka… Katasia: Jak idea rywalizacji i zabieganie o uznanie jury wpływa na sam kabaret? Czy nie dzieje się tak, że zatraca się ten pierwotny sens grania, zapomina się o publiczności, o odbiorcach? Robert: Nie, nie. Łukasz: Występ jest dla ludzi,a nie dla jurorów. Robert: Myśle, że wielu z nas tak do tego podchodzi. Tak jak rozmawiałem z innymi- każdy z nas patrzy na to, aby publiczność się dobrze bawiła. A rywalizacja- owszem. Chodzi jednak o to, że każdy z nas chce wypaść jak najlepiej, ale przed publicznością. Wtedy każdy „spina dupę”. Warto jest porozmawiać z ludźmi starszymi, doświadczonymi, z innymi kolegami z kabaretów… Łukasz: ale także z publicznością Robert: Tak, możemy wtedy się na przykład dowiedzieć, że my chcieliśmy coś innego powiedzieć, a widz to inaczej odebrał. To uczy. Katasia: Czy drogówka lubi Was za Wasze skecze? Bartek: Tak! Ja tego ostatnio doświadczyłem! Katasia: W jaki sposób? Bartek: Nie zapłaciłem mandatu. Pan policjant zapytał mnie, co robię na co dzień, odpowiedziałem, że gram w kabarecie, zapytał jakim, mowię, że Kabaret Młodych Panów, a on na to ”aaa to Wy macie ten numer z policjantem, który strzela do auta…Fajne, fajne. No i panie Bartoszu, co ja mam z panem zrobić?...Tu ma pan dowodzik…i niech pan jedzie” Tak oto zaoszczędziłem 300zł. Robert: Często występujemy na imprezach dla policji. Są to takie imprezy dotyczące bezpieczeństwa na drogach. Policjanci się naprawdę świetnie bawią i zauważamy, ze bardzo nas lubią. Mają dystans chłopaki :) Bartek: Ja myślę, że ostatnio w Poznaniu, kiedy Piotrkowi przydarzyła się atrakcja w postaci mandatu, tamtejsi policjanci jeszcze nas nie znali. Piotrek: Ale innym razem też udało mi się wymigać, kiedy szliśmy większą ekipą z winem po środku drogi.…ale to inna historia… Bartek: Mi jeden pan kiedyś mówił, że jesteśmy najbardziej znanymi policjantami w Rybniku. Katasia: Który polityk jest najlepszym kabareciarzem? Łukasz: George Bush! Robert: Na naszej scenie politycznej nie brakuje dobrych kabareciarzy. Chociaż ostatnio Ci najlepsi poszli chyba w odstawkę. Chociaż myślę, że teraz najlepszym tekściarzem, sądząc po orędziu pana prezydenta, jest właśnie on. Łukasz: Jego sztab. Robert: No tak, jego ludzie, natomiast on świetnie to zagrał. Na pewno chciał wzruszyć. Wyszło na to że 40 milionów ludzi zajebiście się bawiło. Wydaje nam się że jego brat pisze nowy program. Łukasz: Będzie w najbliższym czasie duża premiera. Bartek: Będzie startował na prezydenta. Robert: Jest wielu ludzi, którzy doskonale komentują politykę. Do nich należy Daukszewicz, Andrus, Tomek Jachimek. Bartek: No i my! Robert: Tak, my też staramy się przemycać tę politykę u siebie. Moralny Niepokój też to świetnie robi, no i Neo-nówka także komentuje to, co się dzieje w polityce, to jest właściwie ich główny temat. Komentują to, co się dzieje tam, u góry… na salonach. Często też Kryszak potrafi dosadnie ocenić sytuację polityczną. Oni wszyscy szydzą z głupoty. Katasia: Ile pasty do butów zużywacie na stworzenie postaci dr. Hadbane Taptete? Łukasz: Ani grama! Robert: Rajstopy z Biedronki. Piotek: I Ty tego nie wiesz?! Katasia: charakteryzacja jest tak perfekcyjna, że trudno jest to dostrzec. Bartek: Przecież on by już miał skórę zdartą :) Łukasz: Pasta do butów wżarłaby mi się pod skórę i już bym tego nie domył. Bartek: Super wygląda jak mu oczka idą! Publiczność tego nie widzi. Ale my widzimy. Robert: Wtedy jest dr. Skaza. Łukasz: Dr. Szrama. Bartek. Kod Paskowy! Katasia: Co na to prezydent Górnego Konga? Łukasz: Nie dzwonił jeszcze. Robert: Ale od kiedy to gramy, poprawił im się budżet, bo zaoszczędzili na pastach do butów. Teraz kupują sobie rajtuzy z Biedronki Łukasz: Oni tam mają dużo bawełny. Katasia: Na koniec pytanie na kreatywność. Dlaczego okrągła pizza jest zamykana w kwadratowych pudełkach? Bartek: Bo trudno jest zrobić okrągłe pudełko. Robert: Nie wiem, co mam odpowiedzieć na to pytanie…Tak sobie ktoś to wymyślił. A może na złość. Ktoś specjalnie to zrobił po to, żebyś mogła zadać takie pytanie. A jak otworze pizzerie, to na pewno to wykorzystam- „Tylko u nas! Okrągłe pudełka na pizze!” Dziękuje za pomysł. Katasia: Serdecznie dziękuję za rozmowę. Z Kabaretem Młodych Panów miała przyjemność rozmawiać Kaśka Kaczerowska. |